W świecie klasycznej motoryzacji niewiele współczesnych konstrukcji potrafi tak sugestywnie przywołać ducha przełomu wieków, jak Mercedes-Benz CLS 350 CGI zaprezentowany na salonie w Genewie w 2006 roku. Ten czterodrzwiowy coupé był czymś więcej niż formalnym eksperymentem – stanowił manifest nowego kierunku estetycznego marki, który po latach zachwyca równie mocno, jak w chwili premiery.
Już samo nadwozie egzemplarza pokazowego przyciągało spojrzenia niczym rzeźba wykonana z płynnego metalu. Specjalny lakier „Satin alubeam silver”, opracowany wyłącznie na potrzeby salonu, błyszczał łagodnym, jedwabistym refleksem, pozwalając bryle auta ożywać w świetle niczym ruchoma forma. To odcień, którego nie można było zamówić w regularnej produkcji – i być może właśnie dlatego stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów tego modelu. W połączeniu z 19-calowymi felgami w stylu wieloramiennym tworzył harmonijną kompozycję, w której dynamika spotykała się z powściągliwą elegancją.
CLS od początku wyróżniał się sylwetką przypominającą elegancki, dopasowany garnitur szyty na miarę – smukłą linią dachu, miękko poprowadzonymi płaszczyznami i muskularnymi proporcjami. Zaprezentowany w 2003 roku prototyp Vision CLS wywołał tak ogromny entuzjazm, że wersja produkcyjna potrzebowała jedynie kosmetycznych zmian. Dla projektantów, z ówczesnym szefem designu Peterem Pfeifferem na czele, była to konstrukcja, która miała odnowić emocjonalny wizerunek marki – i rzeczywiście to zrobiła. Po raz pierwszy od dawna stylistyka stała się argumentem równorzędnym z technologią.
Równie dopracowane było wnętrze prezentowanego w muzeum egzemplarza. Po otwarciu drzwi uwagę przyciąga zapach i faktura półanilinowej skóry nappa w odcieniu czarnego antracytu, która nawet po dwóch dekadach zachowuje swą miękkość. Do kontrastu z chłodnym srebrem nadwozia dodano fornirowe wstawki z drewna czeczotowego, budując atmosferę luksusu o nieco klasycznym, ale wciąż sportowym charakterze.
Model z Genewy pełnił jednak nie tylko rolę gwiazdy wystawowej. Stanowił platformę technologiczną dla nowatorskiego wówczas systemu CGI (ang. Charged Gasoline Injection)- bezpośredniego wtrysku benzyny mającego zwiększyć sprawność, osiągi oraz zmniejszyć zużycie paliwa. Sześciocylindrowy silnik o pojemności 3,5 litra rozwijał 215 kW (292 KM), a prędkość maksymalną tradycyjnie ograniczano do 250 km/h. Rozwiązanie to szybko trafiło do produkcji seryjnej, czyniąc z CLS 350 CGI jeden z ważniejszych punktów w rozwoju benzynowych jednostek Mercedesa. Model ten był produkowany w latach 2006-2010.
Dziś egzemplarz ten prezentowany w ramach wystawy „Youngtimer” w Muzeum Mercedesa i jest świadectwem epoki, w której marka odważnie wkroczyła w nowe tysiąclecie, stawiając na pewność siebie, emocję i wyrazisty styl. CLS już wtedy miał wszystko, czego potrzeba, by stać się ikoną – i pozostał nią do dziś.
Źródło, Zdjęcia: Mercedes-Benz