W historii motoryzacji istnieją samochody, które powstały z czystej pasji – nie po to, by zdobywać rynek, lecz by pokazać, jak daleko może sięgnąć wyobraźnia projektanta. Jednym z takich pojazdów był Hudson Italia – efekt śmiałej wizji Franka Springa, głównego stylisty Hudsona, oraz włoskiego mistrzostwa rzemieślników z Carrozzeria Touring. To auto, stworzone na początku lat pięćdziesiątych, było amerykańskim snem ubranym w włoską elegancję – i choć jego historia trwała krótko, pozostawiła ślad, który do dziś budzi zachwyt miłośników klasycznej motoryzacji.
Pomysł narodził się w czasach, gdy Hudson starał się ożywić sprzedaż swojego kompaktowego modelu Jet. Spring dostrzegł jednak coś więcej niż tylko potrzebę poprawy wyników – chciał dać kierowcom przedsmak przyszłości. Współpraca z mediolańskim Touringiem zaowocowała prototypem Super Jet, który w 1953 roku wyglądał jak przybysz z innej planety. Opływowe linie, panoramiczna szyba, drzwi sięgające w dach i charakterystyczne wloty powietrza w błotnikach tworzyły sylwetkę niepodobną do żadnego innego samochodu tamtych lat. Wnętrze zaprojektowano z myślą o ergonomii – przednie fotele kubełkowe przypominały te z samolotu odrzutowego, podobnie jak tylne światła inspirowane dyszami silników odrzutowych. Pod maską drzemiał sześciocylindrowy silnik z podwójnym gaźnikiem Hudson Twin H – jednostka skromna mocą, lecz wystarczająca, by nadać lekkiemu nadwoziu temperamentu.
Projekt wywołał takie poruszenie, że rok później Hudson zdecydował się na ograniczoną produkcję pod nazwą Italia. Każdy egzemplarz powstawał ręcznie w Mediolanie, a cena – 4800 dolarów – czyniła z niego luksusowy przedmiot pożądania. Niestety, zbieg niefortunnych wydarzeń przerwał tę historię. W 1954 roku Hudson połączył się z Nashem, tworząc koncern American Motors. Nowe kierownictwo nie widziało sensu w kontynuowaniu kosztownego projektu, i po zaledwie 25 egzemplarzach produkcję zakończono. Tak zakończyło się życie najpiękniejszego i najbardziej niezwykłego Hudsona, jaki kiedykolwiek powstał.,
Jednym z tych rzadkich samochodów jest prezentowany egzemplarz, który w 1959 roku trafił w ręce Harry’ego Ballarda Stovera – inżyniera lotnictwa i konstruktora okrętów atomowych. Trudno o bardziej symboliczne połączenie: człowiek epoki atomu i samochód zrodzony z fascynacji lotnictwem. Stover nie tylko pielęgnował swój egzemplarz, ale także dokumentował go fotograficznie, pozostawiając cenne świadectwo tamtych czasów.
W późniejszym okresie samochód miał kliku właścicieli m.in. Wayne’a R. Graefen’a, który w latach siedemdziesiątych stworzył pierwsze rejestry znanych egzemplarzy, pomagając zachować wiedzę o każdym z nich. Dzięki takim entuzjastom możliwe stały się współczesne rekonstrukcje tych niezwykłych maszyn. W 1994 roku został zaprezentowany na Pebble Beach Concours d’Elegance, gdzie Carlo Felice Anderloni, legendarny projektant Touring, złożył swój podpis na jednym z najpiękniejszych dzieł swojej firmy.
Szacowana cena samochodu na aukcji: 425 000 – 500 000 dolarów.
Źródło, Zdjęcia: RM Sotheby’s | link do aukcji