Mercedes-Benz 220 Saloon zaprezentowany na salonie we Frankfurcie w 1951 roku, był modelem, który otworzył nowy rozdział w historii powojennej motoryzacji ze Stuttgartu. Choć wywodził się z udanej linii W136 170 V, stanowił jej znaczące rozwinięcie – dojrzalsze technicznie i stylistycznie, a przy tym wyraźnie bardziej luksusowe. To właśnie w modelu 220 po raz pierwszy pojawił się sześciocylindrowy silnik o pojemności 2,2 litra, jednostka zapewniająca kulturę pracy i dynamikę, jakiej wcześniejsze czterocylindrowe konstrukcje nie mogły osiągnąć. Podwajając moc poprzednika, otworzył kierowcom zupełnie nowe możliwości, a przy tym zachował charakterystyczną dla Mercedesa elegancję i wyciszoną pewność działania.
Stylistycznie model wpisywał się w powojenne dążenie do nowoczesności. Większy grill, reflektory zintegrowane z obłymi przednimi błotnikami i proporcje odwołujące się do przedwojennych tradycji marki – wszystko to sprawiało, że model 220 prezentował się jako świadectwo epoki przejściowej, w której klasyka harmonijnie spotykała się z nowym językiem form.
Prezentowany egzemplarz opuścił fabrykę 6 lipca 1953 roku, kierując się do Jungingen w Badenii-Wirtembergii. Z danych fabrycznych wynika, że otrzymał lakier Medium Green oraz jedyną wówczas opcję – ogrzewanie z dmuchawą, rarytas w czasach, gdy komfort termiczny nie był jeszcze standardem. Wkrótce potem samochód trafił do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpoczął wieloletnią przygodę na zachodnim wybrzeżu.
Na początku lat sześćdziesiątych jego właścicielem został Harvey K. Sharpe z Arcata w północnej Kalifornii – człowiek o inżynierskim zacięciu, jak się okazało, idealnym dla przyszłego losu pojazdu. Według relacji jego żony zdobycie Mercedesa wymagało determinacji: Sharpe potrafił godzinami czekać pod biurem wcześniejszego właściciela, aż ten zgodzi się na sprzedaż. Kiedy wreszcie osiągnął cel, samochód stał się częścią jego życia na kolejne dekady.
Sharpe, znany także jako wynalazca, zaangażowany w konstrukcję hydrauliki kultowego mechanicznego rekina z filmu Szczęki (ang. Jaws), rozpoczął w latach dziewięćdziesiątych drobiazgową renowację swojego Mercedesa. Prace pochłonęły go na dwadzieścia lat – był to projekt pełen pasji, cierpliwości i technicznego kunsztu. Odrestaurowany samochód ukończył zaledwie rok przed swoją śmiercią w 2013 roku. Jak wspomina jego żona, to właśnie tym autem nauczyła się jeździć z manualną skrzynią, co tylko podkreśla, że auto było nieodłącznym elementem rodzinnej historii.
Po 2014 roku samochód trafił do Oregonu, a następnie zmieniał właścicieli jeszcze dwukrotnie. Dziś, zachwycając dwukolorowym lakierem inspirowanym paletą Packarda, nakładanym w 14 warstwach, prezentuje się tak, jakby jego wieloletni opiekun dopiero co zdjął z karoserii miękką polerską szmatkę. Rzadki dach Webasto i niestandardowy, podłogowy lewarek zmiany biegów dodają mu indywidualnego charakteru, czyniąc z niego nie tylko świadectwo epoki, lecz także hołd dla wieloletniej pasji i rzemiosła.
To jeden z tych samochodów, które nie należą jedynie do motoryzacji —- należą do historii ludzi, którzy je kochali. Teraz czeka na kolejnego kustosza, gotowego zadbać o niego przez kolejne pół wieku.
Szacowana cena samochodu na aukcji: 75 000 – 100 000 dolarów.
Źródło, Zdjęcia: RM Sotheby’s | link do aukcji