Antarctic Snow Cruiser - hybrydowy gigant, który miał podbić Antarktydę Antarctic Snow Cruiser - hybrydowy gigant, który miał podbić Antarktydę

Antarctic Snow Cruiser – hybrydowy gigant, który miał podbić Antarktydę

W dziejach motoryzacji istnieją konstrukcje, które bardziej niż sukcesem zapisały się odwagą wizji. Do tej kategorii bez wątpienia należy Antarctic Snow Cruiser – gigantyczny pojazd polarny zbudowany u progu II wojny światowej na potrzeby trzeciej wyprawy antarktycznej admirała Richarda Evelyna Byrda, realizowanej pod patronatem administracji Franklina D. Roosevelta.

Antarctic Snow Cruiser i jego załoga – od lewej: C.W. Griffith – mechanik, dr Franklin Alton Wade – dowódca wyprawy, Felix L. Ferranto – radiooperator i Theodore Argyres Petras – pilot samolotu.

Reklama

Rok 1939 przyniósł powrót Stanów Zjednoczonych do eksploracji Antarktydy po niemal stuletniej przerwie. W tle naukowych ambicji pobrzmiewały jednak kwestie strategiczne – doniesienia o niemieckiej aktywności badawczej w rejonach kluczowych dla żeglugi wokół Przylądka Horn budziły niepokój. Wyprawa Byrda miała zatem wymiar nie tylko poznawczy, lecz także polityczny: chodziło o zamanifestowanie obecności i objęcie roszczeniami rozległych obszarów lodowego kontynentu.

Aby sprostać ekstremalnym warunkom, dr Thomas Poulter wraz z zespołem inżynierów z Chicago opracował pojazd, który w założeniu miał być samowystarczalną bazą badawczą na kołach. Snow Cruiser imponował skalą: 17 metrów długości, 6 metrów szerokości i 4,9 metra wysokości. Masa własna wynosiła 34 tony – mniej, niż pierwotnie zakładano, lecz wciąż ogromnie dużo jak na pojazd przeznaczony do jazdy po śniegu.

Sercem konstrukcji były dwa sześciocylindrowe silniki wysokoprężne Cummins o mocy 150 KM każdy. Nie napędzały one jednak kół w sposób konwencjonalny. Zastosowano układ elektryczny z dwoma generatorami marki General Electric i czterema silnikami elektrycznymi przy kołach – rozwiązanie, które dziś nazwalibyśmy wczesną formą napędu hybrydowego dieslowsko-elektrycznego. Była to koncepcja niezwykle nowoczesna jak na końcówkę lat 30., dająca możliwość precyzyjnego sterowania momentem obrotowym i eliminująca klasyczną skrzynię biegów.

Cztery koła marki Goodyear o średnicy około trzech metrów należały do jednych z największych w historii motoryzacji. Ogromne zbiorniki paliwa o łącznej pojemności przekraczającej 13000 litrów – zapewniały teoretyczny zasięg do 8000 kilometrów na jednym tankowaniu. W zamyśle projektantów Snow Cruiser miał przemierzać setki kilometrów dziewiczego lądu bez konieczności wsparcia z zewnątrz.

Wnętrze zaprojektowano dla pięcioosobowej załogi. Na pokładzie znalazły się m.in. kabina sypialna, kuchnia, warsztat, laboratorium badawcze oraz magazyny zapasów pozwalający na kilkumiesięczną autonomię. Pojazd posiadał również miejsce na dachu do przewożenia niewielkiego samolotu zwiadowczego, co czyniło go mobilnym centrum operacyjnym o niemal wojskowym charakterze.

Budowę ukończono w zakładach Pullman Standard w Chicago w zaledwie osiem miesięcy. Następnie kolos wyruszył w drogę lądową do Bostonu, skąd miał zostać przetransportowany na pokładzie statku ekspedycyjnego North Star. Już na amerykańskich drogach ujawniły się pierwsze trudności – kolizje i spektakularny wypadek w Ohio podkopały zaufanie opinii publicznej do niezwykłej maszyny. W pobliżu miasta Gomer w stanie Ohio, wzdłuż autostrady Lincoln Highway, doszło do awarii hydraulicznego układu kierowniczego Snow Cruisera, który zjechał z autostrady do rowu, co spowodowało trzydniowe opóźnienie w jego podróży przez cały kraj.

Prawdziwy sprawdzian nastąpił jednak dopiero na Antarktydzie. Po wyładunku w bazie Little America III okazało się, że ogromne koła i masa pojazdu nie współpracują z miękkim, sypkim śniegiem. Snow Cruiser zapadał się, a każdy przejazd wymagał mozolnych manewrów – pokonanie 1,5 kilometra zajmowało piętnaście godzin. Błąd tkwił w założeniach: testy przeprowadzane w piasku nie oddawały właściwości śniegu o znacznie mniejszej gęstości.

Ostatecznie pojazd wykorzystano jako stacjonarne zaplecze mieszkalne. Wybuch wojny przerwał ambitne plany, a konstrukcję pozostawiono na lodowej szelfie. Odkryty ponownie w latach 50., zniknął wraz z oderwaną krą lodową, która najpewniej odpłynęła ku wodom Oceanu Południowego, a sam pojazd zatonął w otchłani oceanu.

Snow Cruiser pozostaje fascynującym świadectwem epoki wiary w nieograniczone możliwości techniki. To przykład, że w historii motoryzacji nie tylko udane konstrukcje zasługują na pamięć – czasem to właśnie śmiałe, choć nie w pełni udane projekty najdobitniej ukazują skalę ludzkich ambicji.

Zdjęcie wygenerowane przez AI – z pytaniem – jak dziś sztuczna inteligencja wyobraża sobie Antarctic Snow Cruiser…

Zdjęcia: Wszelkie prawa należą do ich właścicieli

guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy
Inline Feedbacks
View all comments
Poprzedni wpis
Historia kultowych motocykli Suzuki w okolicznościowym albumie

Historia kultowych motocykli Suzuki w okolicznościowym albumie

Następny wpis
Bentley Brooklands - dyskretna potęga luksusu od Giorgio Armani

Bentley Brooklands - dyskretna potęga luksusu od Giorgio Armani