W świecie klasycznej motoryzacji niewiele jest opowieści równie dramatycznych i pełnych inżynierskiej odwagi, jak historia narodzin przedwojennych Mercedesów z kompresorem. To czas, w którym technika – niczym hartowana w ogniu – dojrzewała w cieniu głębokiego kryzysu gospodarczego, a jednocześnie osiągała szczyty kunsztu. Lata 20. XX wieku były dla niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego polem walki o przetrwanie: inflacja niszczyła majątki, fabryki jedna po drugiej ogłaszały upadłość, a dwie legendy – Daimler i Benz – po raz pierwszy w historii stanęły po tej samej stronie barykady. Ich związek, sformalizowany 1 lipca 1926 roku, otworzył drogę do powstania samochodów, które do dziś uchodzą za jedne z najdoskonalszych symboli sportowej elegancji międzywojnia.
Kiedy stery działu technicznego objął Ferdinand Porsche, Mercedes wkroczył w erę, którą wielu entuzjastów uważa za jedną z najbardziej fascynujących. Porsche przejął pałeczkę po Paulu Daimlerze, a jego wizją była epoka silników doładowanych – potężnych, bezkompromisowych, zdolnych zapewnić kierowcy przewagę zarówno na drodze, jak i na torze. Kontynuując prace nad wcześniejszymi konstrukcjami, doprowadził do powstania serii sześciocylindrowych modeli wyposażonych w sprężarkę mechaniczną. To one dały początek słynnym symbolom mocy: 15/70/1001 i 24/100/140, później znanym jako typy 400 i 630.
Kulminacją tego rozwoju stał się zaprezentowany w 1927 roku Mercedes typ 680 – 26/120/180, oznaczony w Wielkiej Brytanii jako 36/220. Była to maszyna stworzona z myślą o zwyciężaniu. Obniżona rama, nad którą konstruktorzy pracowali z niemal zegarmistrzowską precyzją, oraz ogromny, 6,8-litrowy silnik wyznaczały nowy standard wśród samochodów sportowych. Model S od samego debiutu potwierdził swoją wartość: Rudolf Caracciola, prawdziwa legenda kierownicy, poprowadził go do triumfu podczas inauguracyjnego weekendu toru Nürburgring 19 czerwca 1927 roku. Dla Mercedesa była to zapowiedź serii sukcesów, nawet jeśli rynek – przygnieciony późniejszym kryzysem – nie pozwolił na szeroką produkcję. Do 1930 roku powstało zaledwie 174 egzemplarzy, co czyni ten model jednym z najbardziej pożądanych klasyków epoki.
Prezentowany egzemplarz jest nietuzinkowy nie tylko technicznie, lecz także historycznie. Auto, zamówione w maju 1928 roku przez British Mercedes Ltd, początkowo trafiło na Wyspy bez nadwozia, którego wykonawcę do dziś próbują ustalić historycy. Po wojnie jego losy wiodły przez angielskie prowincje, aż w 1951 roku trafił w ręce Petera Ustinova – aktora, humanisty, człowieka kultury o nieprzeciętnej charyzmie. Ustinov użytkował wówczas Mercedesa zarówno jako pojazd, jak i jako element swojej prywatnej kolekcji sztuki użytkowej.
W latach 70. samochód trafił do National Motor Museum, gdzie przeszedł później gruntowną odbudowę. Przygotowywano go do prestiżowych wydarzeń, takich jak FIVA International Rally czy jubileuszowy przejazd Mille Miglia. Choć prace pozwoliły auto ponownie uruchomić, wiele elementów wymaga dziś ponownej, dokładniejszej restauracji.
Dziś ten wyjątkowy Mercedes pozostaje świadectwem epoki, w której inżynieria nie znała granic, a sportowe ambicje łączyły się z elegancją i majestatem wielkiej motoryzacji. To projekt, który czeka na konesera – kogoś, kto odczyta w nim nie tylko masę stali i aluminium, lecz także zaklętą historię pewnego czasu, ludzi i ich marzeń.
Szacowana cena samochodu na aukcji: 1 250 000 – 1 750 000 funtów.
Źródło, Zdjęcia: Bonhams|Cars | link do oferty
- Te trzy liczby oznaczają odpowiednio moc nominalną, moc bez kompresora i moc z włączonym kompresorem. ↩︎