Wiosną 1906 roku europejska motoryzacja wciąż poszukiwała własnej tożsamości. Samochód był konstrukcją młodą, nie do końca oswojoną, a jego niezawodność należało dopiero udowodnić. Właśnie w takim duchu Austriacki Klub Automobilowy zorganizował dwudniowy międzynarodowy rajd wytrzymałościowy dla lekkich samochodów turystycznych, zwanych voiturettami. Dla marki Laurin & Klement było to wydarzenie przełomowe – pierwszy poważny sprawdzian w świecie automobilu.
Firma z Mladá Boleslav, znana już wówczas z udanych konstrukcji rowerów i motocykli, dopiero rozpoczynała swoją przygodę z samochodami. Do rywalizacji wystawiono cztery identyczne egzemplarze nowego modelu Voiturette B z dwucylindrowym silnikiem – konstrukcji, która zadebiutowała zaledwie miesiąc wcześniej. Za kierownicami zasiedli zarówno doświadczeni sportowcy, jak i sami twórcy marki, w tym współzałożyciel przedsiębiorstwa Václav Klement.
Trasa zawodów została podzielona na dwa etapy: w sobotę przejazd z Wiednia do Grazu, a w niedzielę powrót do stolicy monarchii. Każdy z nich liczył 205 kilometrów, co w realiach początku XX wieku oznaczało prawdziwą próbę charakteru dla maszyn i ludzi. Zamiast asfaltu na uczestników czekały zakurzone drogi gruntowe, brukowane odcinki oraz wymagające podjazdy, z których najbardziej znany prowadził przez Przełęcz Semmering (niem. Semmeringpass).
Co istotne, rywalizacja nie polegała na jak najszybszym pokonaniu dystansu. Liczyła się regularność. Organizatorzy wyznaczyli średnią prędkość zależną od liczby cylindrów – dla voiturett dwucylindrowych było to 27 km/h. Każde odchylenie od wyliczonego czasu skutkowało punktami karnymi, skrupulatnie notowanymi przez sędziów ukrytych wzdłuż trasy. Relacje z tych nietypowych zawodów publikowała m.in. „Allgemeine Automobil-Zeitung”, podkreślając poranny start 25 załóg jeszcze przed świtem.
Zespół Laurin & Klement ruszył zwartą grupą. Do Grazu jako pierwszy dotarł Karel Kollarz, szef wiedeńskiego oddziału firmy, tuż za nim pojawili się Karl Slevogt i sam Klement. Czwarty z kierowców, motocyklista Václav Vondřich, zakończył rywalizację po wypadku. Po pierwszym etapie samochody zostały odstawione do garażu – bez prawa jakichkolwiek napraw do następnego poranka.
Drugi dzień przyniósł zmienne warunki. Nocny deszcz poprawił widoczność, ale w górach Klement zmagał się z przebitą oponą, naprawianą improwizacyjnie na szczycie przełęczy. Finał w Wiedniu odbywał się już w ulewie, ku entuzjazmowi licznie zgromadzonej publiczności i przedstawicieli klubów automobilowych.
Ostatecznie Václav Klement zajął trzecie miejsce w klasie voiturett dwucylindrowych, a pozostali kierowcy marki uplasowali się w pierwszej dziesiątce. Ten wynik, choć nie był zwycięstwem w klasycznym sensie, miał ogromne znaczenie symboliczne. Udowodnił, że młoda firma potrafi budować samochody zdolne do pokonywania długich dystansów w trudnych warunkach – fundament przyszłych sukcesów motoryzacji znad Wełtawy.
Źródło, Zdjęcia: Škoda